Psychoterapia

Gadają dwie przyszłe psycholożki, Mariola i Ania. Jedna z nich podjęła psychoterapię. Chce się uwolnić od demonów przeszłości. Poza tym słyszała, że każdy kompetentny psychoterapeuta, którym ona  chce zostać wkrótce, musi przejść własną psychoterapię. – Przyda ci się ta psychoterapia – rzecze Mariola i uśmiecha się łagodnie do koleżanki. – Wiem, ubóstwiam, swoją terapeutkę, jest świetna. Umie określić pewne zależności w moim życiu, które uprzykrzają mi funkcjonowanie. Wiem po takim spotkaniu, co w trawie piszczy. Psychoterapia to miód na moje uszy. Można tak mówić? – stwierdza Ania. – Raczej miód na moje serce, chyba…- No w takim wypadku psychoterapia to miód na moje uszy nie serce. Słyszę od niej bowiem wiele miłych rzeczy. Twierdzi, że jestem mądra. Bez przerwy to powtarza. Jak mantrę. To mi daje pewność siebie. To poprawia moje niskie mniemanie o sobie. Moje uszy klaszczą z radości!- Ty masz niskie poczucie wartości? – dziwi się Mariola, gdyż z jej obserwacji wychodzi, że Anna sprawnie działa w społeczeństwie. – Ano. Mój stary chlał, jak byłam mała i to spowodowało, iż ja źle o sobie myślałam i jeszcze czasem źle myślę. To jak chwast. To negatywne postrzeganie siebie. Pełno jeszcze roboty będę musiała włożyć w siebie, aby postrzegać jak zdrowy człowiek. Lecz mam siłę, by zadbać o siebie. O swoje dobre mniemanie o sobie. – Ile cię kosztuje taka psychoterapia? – pyta na koniec konwersacji Mariola, rozważając, czy nie pójść śladem przyjaciółki. Ona też ma parę kłopotów do omówienia z terapeutką. Moja psycholożka bierze 80 złotych od godziny. Zdaje mi się, iż to mało wobec cudów, jakie mają na niej miejsce…

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.