E-mailing a kolor

e-mailing
Zasypywany ostatnio różnymi kolorowymi e-mailami zdziwiony jestem, jaki nadmiar koloru są w stanie zastosować ludzie w korespondencji, której celem jest głównie informacja. Wylewające się zewsząd obrazki nie tylko nie przyciągają uwagi, ale wręcz stanowią coś, co odpycha. A nawet, jeśli znajdziemy odbiorcę, który lubuje się w takiej jarmarcznej estetyce, raczej nie uzyskamy dobrego efektu informacyjnego, jeśli będzie głównie przyglądał się obrazkom i kolorom. Kolor w korespondencji typu newsletter służyć powinien do oddzielenia różnych segmentów informacji, może znaleźć się w nagłówku, powinien eksponować logo przedsiębiorstwa, ale na pewno nie może przytłaczać. Źle gdy pstrokacizna jest tłem dla liter, gdyż wiele osób ? szczególnie posiadających słabe monitory, nie będzie w stanie w ogóle odczytać tego, co będziemy chcieli przekazać.

Z koloru należy korzystać oszczędnie, bo nawet wydzielenie informacji czy też podział na sekcje, jakiego często wymaga informacja w stylu e-mail marketing, to coś, co da się zrobić szarością, czernią czy też zupełnie innymi sposobami ? jak choćby specyficznym kształtem, nagłówkiem, zwiększonym światłem. Nie można ulec sugestii, że czerwony i żółty przyciągają wzrost skuteczniej niż estetycznie zaprojektowany e-mailing. Komunikacja marketingowa nie polega na tym, by przykuć wzrok do koloru. Polega na tym, by ktoś przeczytał treść, jaką mu zapodamy i chciał kupić, coś co oferujemy mu jako jego potrzebę. Bo wywołanie potrzeby, która dotąd była w człowieku nieuświadomiona, to podstawa w każdym rodzaju marketingu.

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.

Dodaj komentarz